Jak to jest być tatą

Pełna Chata

Puk puk… Jest tam ktoś jeszcze? Tak, wiem dawno mnie tu nie było. Z wielu powodów, zarówno technicznych jak i tych bardziej przyziemnych. Od czasu jak jest pełna chata to życie stało się bardziej dynamiczne. Dosłownie!

Pełna Chata

Był kiedyś taki sitcom „Full House”. Przestawiał perypetie rodziny z gromadką dzieciaków.

Zaczynam powoli rozumieć sens wszystkich gagów jakie tam zostały zawarte. Jak to ostatnio mój kolega nie widziany kilka lat wspomniał, spotkały się dwa atomy w jednym pokoju. Powoli zaczyna być tak u nas. Na tą chwilę jeden atom wlatuje bo drugi jeszcze jest niemobilny…taki uśpiony, atomik 😀 HA! Przypomniało mi się, że swego czasu dzieciaki oglądały Atomówki. No to mam już nazwę dla swojego babińca 😉
Rano pobudka i co widzisz obok siebie? Nie, nie żonę tylko jedno z dwojga małych potworków – jak starsza to ogląda kreskówki a jeśli Miniatomówka to smacznie śpi, niewinnie. „No przecież mama mnie tu położyła” – taki wyraz widzę na jej śpiącej buzi. Ale to wystarcza by nie myśleć o niewyspaniu.
To już nie jest pełna chata tylko pełne łóżko. Bo i tak bywa, ze jesteśmy w komplecie. Z żoną na skraju łóżka a po środku dwie atomówki… Marzyło mi się aby tak się budzić…ale nie w niedziele o 6 😐

Obowiązki

Już po urlopach, wakacjach, odpoczynku? Opaleni, wypoczęci? To fajnie, my nie. Urlop był ale z wielu względów

(również zdrowotnych) spędzony w domu, w mieście, wśród ludzi, bez ciszy, bez spokoju, bez świeżego wiejskiego powietrza. Ale tak to czasem bywa, że założenia legną w gruzach jak trzeba zmienić priorytety. Najpierw starsza a potem młodsza złapała 3 dniowe zapalenie wirusowe.

Późniejszy powrót do pracy, przygotowania do pierwszych dni przedszkolnych dużej atomówki. Tak! Od kilku dni jest już na testach w przedszkolu. Z tego też względu nastały nowe obowiązki dla taty. Oczywiście są całkiem inne niż wam się wydaje. Nie noszę fartuszków, ani nie zastanawiam się czy szare to pranie jasne czy kolorowe 😀 Ale inaczej niż dotychczas wstaje, wcześniej. Męskie posiedzenie aby ustalić plan dnia, potem pies, córka do przedszkola i koniecznie ze spacerkiem z samochodu do drzwi. Niby tylko jedna rzecz więcej ale na tyle dla mnie ważna, że 1h szybsze wstawanie staje się dla nie bezproblemowe. Wcześniej było to trudne, nawet bardzo. Od pół roku czekałem na ten moment, kiedy trzeba będzie dzieci odwozić do przedszkola. Zastanawiałem się czy dam radę. Ale teraz cieszę się każdego poranka. Zwlaszcza dziś….

Pierwszy oficjalny dzień przedszkolaka!

I tak pełna chata ewoluuje, zaraz będzie szkoła, studia, zięć i obiadki u rodziców, czyli u nas 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *