Jak to jest być tatą

Z innej beczki

Z innej beczki czyli cały ja.

Od pewnego czasu mam pewien zastój w przelewaniu ojcowych myśli. Nie wiem czy to jest spowodowane ale może to czas aby z innej beczki uderzyć we własne przemyślenia. Dziś trochę o mnie 🙂

Sukces faceta = rodzina

Od czasu kiedy to osiągnąłem równowagę życiową, czyli mniej więcej w wieku 30 lat zdałem sobie sprawę, że mój dotychczasowy sukces to tylko namiastka tego co mnie czeka. Niby jako szczyl człowiek robił co chciał (w granicach rodzicielskiego rozsądku bo wiadomo, że nastolatek ma miliomy pomysłów). Jednak jak patrzę z perspektywy czasy należałem do grupy, która nie podejmowała ryzyka…czy to zawodowego czy emocjonalnego. Potrzebowałem sporo czasu aby podjąć odważną decyzję. Dopiero po ukończeniu studiów (trochę czasu to zajęło, z przejściami ale się udało) coś ze mnie zeszło. Też tak mieliście? Ten ciężki głaz, pewnego rodzaju brzemię „ucz się synku ucz bo to da Ci chleb”. No niby tak a jednak nie. Nie pracuję w zawodzie. Mam z kierunkiem studiów sporo wspólnego ale to jednak nie to. I tak w następnych latach uczyłem się handlu…potem życia bo przecież samą pracą człowiek nie żyje.

Wydawało mi się, że podbijam świat!!!

Ale dopiero teraz mogę cokolwiek powiedzieć, to była tylko przygoda – taka wycieczka szkolna po dorosłości. Uczenie się przetrwania. Nie mogę pominąć dużego wsparcia rodziców. Kwestie finansowe to jedno – każdy z nas….a przynajmniej większość zawsze z niego korzystała. Bardziej doceniam wsparcie emocjonalne – wskazywanie tego co dobre, co złe, co się przyda a czego unikać. Sukcesy, porażki, nie dokończone pomysły oraz te które wypaliły na 200% – wszystko było. A teraz? A teraz to mam inny świat. Pełen sukcesów, nawet porażki to małe sukcesy. Tak sobie to tłumacze. Optymistą byłem zawsze i chyba nadal będę. Od kilku lat mam rodzinę. Półtora roku temu powiększona o córkę czyli mama, tata, córka i pies. I to jest właśnie ten sukces. Nie świetna praca, tysiące znajomych, super auto czy wielki dom. NIE! To nie jest mi potrzebne tak jak niezbędna jest rodzina, ta bliska jak i ta dalsza. Ale to właśnie żona, dziecko i oczywiście rodzice to największy sukces każdego faceta.

 

Praca to być czy mieć?

Czym tak na prawdę jest praca? Za gówniarza wydawało się, że kasa leci z nieba i rodzice mają jej opór… Im człowiek był dojrzalszy tym więcej wcześniej łatwo osiągalnych celów stawało się trudniejszych do zdobycia. Pierwsze kieszonkowe, oszczędności. A prawda jest taka, że każdy mile wspomina dzieciństwo w momencie kiedy to po raz pierwszy musi iść do pracy. Ja zacząłem dość wcześnie – pracując u swojej mamy w zakładzie. Praca fizyczna po nocach. Ciężkie ładunki i czasami 60 ton w ciągu 12h pracy do rozładunku. Wtedy wydawało mi się, że przyszłość nie może być taka zła. Pensja po 2 tyg pracy większa niż potem za cały miesiąc jak już byłem na swoim….

z innej beczki

W czasie studiów, które musiałem zmienić z dziennych na zaoczne pierwsza „własna” praca. Rzucony na głęboką wodę musiałem sobie radzić. Pensja zależna od wykonanej pracy. Pierwsze przeszkody bo jak wiadomo sam nie byłem w tej firmie. A wiadomo jak jest w prywatnych firmach, gdzie pensja zależy przepychania się na rynku. No ale wtedy praca = być!

Kiedy to wszystko ewoluowało do miana „mieć”? Chyba 2008 rok był przełomowy. Zebrawszy doświadczenia w handlu w kilku dużych firmach trafiłem do obecnego pracodawcy. Za rok minie 10 lat…i to już mogę nazwać „mieć”.  Wypracowane stanowisko, rynek, ludzie, system pracy, znajomości, układy, układziki jak i te mniej przyjemne niepowodzenia, błędy oraz porażki. Ale to wszystko kształtuje nasze charaktery. Również mój. Ponoć cwany lis ze mnie…ale jak ja to mówię „na każdego grubasa znajdzie się większy grubas”  Pamiętajcie o tym nie tylko w życiu zawodowym ale i prywatnym.

 

Niespodzianka za niespodzianką

Jako optymista zawsze szukam nawet najgorszej sytuacji pozytywnych aspektów. Tracąc pracę utwierdzam się, że to moment na polepszenie sobie życia zawodowego. Tracąc zęba…no dobra tutaj nie ma pozytywów bo nie palę a tak byłą by przerwa na fajkę 😀 Nie mniej jednak niespodzianki gonią niespodzianki bo:

z innej beczki

Tak! Temat ojcostwa zostanie zdwojony. Wraz z żoną spodziewamy się drugiego dziecka. Wulkan pozytywnej energii wstąpił we mnie tak mocno, że mam już wybrane imiona. Wierzę w możliwości żony, że będzie to syn aby mieć parkę ale i na drugą córkę też jestem przygotowany. Gorzej z moją lepszą połową, już teraz odczuwa to co nas czeka 🙂

A czeka nas duży wózek, taki minivan dla dzieciaków 😀  Zapewne pochwalę się synem lub córką 🙂

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *